Będąc młodą wykładowczynią w średnim wieku napisał do mnie student.

Student ma na sumieniu przewiny poważne w postaci nienapisanych kolokwiów oraz nadmiarowych nieobecności.

Napisał w tejże sprawie, czy mógłby brakujące kolokwia uzupełnić, nadrobić, z konsekwencjami się zmierzyć, ale oczywiście odrobić, nadrobić.

Piszą różni i każdy chciałby odrobić, nadrobić.

Mail od tego studenta był wszakże inny. Zaczynał się od „Dobry wieczór”, zamiast powszechnego ostatnio, protekcjonalnego – całkowicie nieświadomie oczywiście -”Witam”. Po dobrym wieczorze następowała treść sensowna, nieokraszona błędami ortograficznymi, wyposażona w przecinki i dużą literę w słowie „Pani”. Mail kończył się uprzejmym pożegnaniem; podpisany był też pełnym imieniem i nazwiskiem studenta oraz  precyzyjnym wskazaniem na grupę, z podaniem kierunku, dnia i godziny.

Tego już było dla mnie za dużo. Tego się po prostu nie dało wytrzymać.

Taki wyjątkowy przypadek trzeba było opisać.

I niech nikomu nie przyjdzie do głowy, że wyzłośliwiam się na studentach z perspektywy dwukrotnie od nich starszego człowieka chociażby. Lipa tam, wiek mój osobisty nic tu nie ma do rzeczy.  By the way, granica wieku średniego podobno mocno się przesunęła – nie jest to już czterdziestka z kawałkiem, o nie! Póki śmigasz, człowieku, jak Pendolino, toś nie średni, tylko przedni!

Wracając do maili, wiele ich przybywa codziennie, często pozbawionych gramatyki, przecinków i sensu. Ślą je wszyscy po równo – młodzi, rówieśnicy i starzy, nieważniacy i ważniacy, kierownicy i wyrobnicy.

Student rozwalił ich wszystkich – napisał maila poprawną polszczyzną i dał świadectwo sprawnym procesom myślowym zachodzącym w jego młodym mózgu.

Dostanie szansę odrobienia, nadrobienia, a przewiny jego zostaną mu odpuszczone.

Amen